Jak zarobić pieniądze? Poznaj badanie na temat deklaracji celów
Posted by Mikołaj Grząślewicz on maj 16, 2013 | 0 comments
W dzisiejszej prezentacji przedstawię Ci wyniki badań pokazujące sposoby deklarowania celów. Możesz je wykorzystać na przykład do tego by zwiększyć swoje szanse na zarobienie lepszych pieniędzy.
Deklarowanie celu to nic innego jak złożenie obietnicy wykonania jakiegoś zadania. Badania jednak pokazują, że składając komuś taką obietnicę, nie tylko nie zwiększasz swojej szansy na osiągnięcie założonego celu, ale wręcz oddalasz się od jego realizacji.
Jak to możliwe? Właśnie o tym powiem w tej prezentacji. Dodatkowo przedstawię pewną całkiem ekstremalną metodę na zwiększenie szansy osiągnięcia Twojego celu. Na pewno nie jest dla każdego. Metoda przeznaczona jest tylko dla osób zdeterminowanych i zdecydowanych na osiągnięcie wyższych celów.
Jak to możliwe, że ogłoszenie swojego celu wśród znajomych bądź obcych ludzi może Cię oddalić od jego osiągnięcia?
Wydawałoby się, że powinno Cię to jeszcze bardziej motywować, jednak badania wskazują coś innego. Wspomniane przeze mnie badanie polegało na tym, że 163 osoby zostały podzielone na dwie grupy. Każdy badany, należący do pierwszej grupy ogłaszał, że osiągnie swój cel w 45 minut, osoby z drugiej grupy natomiast od razu przystępowały do realizacji celu, bez obietnic i ogłoszeń.
Powstały zatem dwie grupy: jedna deklarujące cele oraz druga nie składająca żadnych deklaracji. Podchodząc intuicyjnie zapewne wybrałbyś pierwszą grupę, ponieważ podświadomie myślisz, że deklaracja może wpłynąć pozytywnie na Twoją motywację. Jednak przeprowadzony eksperyment pokazał, że osoby z pierwszej grupy zaprzestały prac nad swoimi celami średnio po 33 minutach.
Osoby z drugiej grupy natomiast, nie dość, że pracowały przez całe 45 minut, to dodatkowo dochodziły do wniosku, że mają jeszcze dużo do zrobienia. Skąd taka różnica? Otóż większość z osób, które zdeklarowały swoje cele, już na początku poczuła satysfakcję z osiągnięcia zamierzonego zadania, co automatycznie zmniejszyło ich motywację na jego faktyczne wykonanie. Dlatego po 33 minutach dochodzili do wniosku, że ich zadanie jest już prawie wykonane. No bo jak tu pracować nad czymś, co uważasz za praktycznie ukończone?
Co zatem zrobić, aby zwiększyć swoje szanse na osiągnięcie jakiegokolwiek celu? Po pierwsze: zamiast ogłaszać zamiar osiągnięcia celu, wykorzystaj metodę raportowania postępu, w ten sposób zwiększysz swoje szanse. (informacje nt. raportowania postępu znajdziesz w postaci artykułu i prezentacji na blogu „Prawdziwe badanie na temat zapisywania celów”), a po drugie: ogłoś cel tak, aby nie czuć przedwczesnej satysfakcji.
Przejdę teraz do części praktycznej i pokażę Ci jak zdeklarować cel zarobkowy, w taki sposób, aby zwiększyć szansę na jego osiągnięcie. Przykładową deklarację możesz przedstawić do kamery, tak, żeby obejrzało ją kilka lub nawet kilkanaście tysięcy osób w ciągu miesięcy czy lat od jej ogłoszenia, bo jednak ta presja społeczna też motywuje. Pamiętaj jednak, żeby zrobić to z wyłączeniem swojej satysfakcji.
Przykładowa deklaracja może brzmieć tak:
„Witam, tu Mikołaj Grząślewicz. Do dnia 20 maja 2018 roku wygeneruję milion złotych zysku. Nie wiem czy faktycznie uda mi się to osiągnąć, ale zdecydowanie zrobię wszystko, żeby do tego celu dojść.”
Nie należy zatem deklarować celów mówiąc „na pewno to zrobię”, jednak zawsze możesz obiecać, że „zrobisz wszystko, co w Twojej mocy, ażeby taki cel zarobkowy osiągnąć”. Musisz pomyśleć o tym, że wykonanie jakiegoś zadania jest zwykłą pracą, ponieważ, żeby coś osiągnąć musisz pokonać jakąś drogę, gdzie dopiero na mecie poczujesz pewną i niewątpliwie zasłużoną satysfakcję.
Ta deklaracja to nie tylko przykład. W taki właśnie sposób złożyłem własną deklarację. Trzymaj więc kciuki, żebym się z niej wywiązał. Osiągnięcie mojego celu wiąże się z powstaniem wartościowych produktów i usług dla Ciebie, z których będziesz mógł na co dzień korzystać głównie lub tylko przez Internet.
Część z nich już powstaje, a zdeklarowany przeze mnie milion będzie tylko efektem ubocznym mojej wieloletniej i ciężkiej (a jeszcze lepiej mądrej) pracy. Trzymaj za mnie kciuki. Kliknij „lubię to!” wtedy będę wiedział, że to, co robię ma sens i że mam dla kogo to robić, bo przede wszystkim robię to po to, aby coś wnieść, pomóc, robię to dla Ciebie! Zapraszam także do śledzenia moich poczynań. Pamiętaj, że trzymam kciuki za Ciebie i Twoje cele, za ich realizację!
P.S. Wielu skutecznych przedsiębiorców osiąga swoje cele głównie poprzez składanie publicznych deklaracji, np. do dnia… (data) powstanie określony projekt, produkt czy usługa. Taka metoda po prostu działa, jednak pamiętaj o wyłączeniu uczucia mylnej satysfakcji, wyłączając je bowiem włączasz swoją motywację i jesteś krok bliżej swego celu!
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nagle setki osób nie zaczną nagrywać deklaracji i udostępniały ich w sieci na YouTube czy innych stronach publicznie dostępnych. Jednak zachęcam do spróbowania. Wykorzystaj tzw. psychologiczne prawo zaangażowania. Spróbuj chociaż stanąć przed kamerą, zrób deklarację dla siebie, obiecaj sobie, że w określonym terminie osiągniesz wyznaczony cel i włożysz w to dużo pracy, robiąc wszystko, by to osiągnąć. To jest już kolejny krok na przód! Taka deklaracja niepubliczna sprawi, że będzie Ci łatwiej trzymać się założonego planu.
P.P.S.
Pamiętaj, że trzymam za Ciebie kciuki – byś osiągał jak najwięcej!
Kliknij „lubię to” i pokaż że Ty także trzymasz kciuki za mnie
Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, tym bardziej polubisz też newsletter
Wpisz swój adres email poniżej, zostaniemy w kontakcie i dostaniesz prezent
Z czego się bierze spadek motywacji i jak sobie z nim radzić
Posted by Mikołaj Grząślewicz on maj 5, 2013 | 0 comments
P.S.
Zapisz się po 3 prezentacje na temat budowania motywacji i strategii realizacji celów
W tym artykule powiedziem o tym, co mnie spotkało, a i Ciebie może spotkać.
Mam na myśli niesamowity spadek motywacji do jakiegokolwiek działania. Wiadomo, że należy sobie planować dzień, wyznaczać cele, zapisać je na kartce. Do tego istnieją wiele metod wspierające motywację, jednak przychodzi taki moment, że zwyczajnie Ci się nie chce. Wtedy nic już nie ma znaczenia, spychasz wszystko na dalszy plan, przeszyty chęcią nie robienia niczego.
To właśnie dzisiaj mnie spotkało. Miałem przygotowany plan dnia, nawet początkowo się go trzymałem, poćwiczyłem, pojeździłem na rolkach i nagle ogarnęło mnie lenistwo, a motywacja zniknęła gdzieś na kanapie
Oczywiście miałem świadomość, że jeśli niczego nie zrobię, to stracę cały dzień, być może poczytam jakieś artykuły, obejrzę nagrania, ale nie miałbym żadnego wartościowego efektu. NIBYpraca daje NIBYefekt. To rodzi frustrację, której nikomu nie polceam. Zacząłem się zatem zastanawiać skąd bierze się taki gwałtowny spadek motywacji i brak chęci, zacząłem się zastanawiać nad tym, co zrobić, żeby chciało mi się tak, jak mi się nie chce. Jakie wnioski? Dwa.
Pierwszy tyczy się pewnej ogólnodostępnej substancji chemicznej, drugi to czyste obserwacje i wnioski własne. Jak zatem uniknąć frustracji i zwiększyć motywację? O czym zapomniałem, że nagle ogarnęła mnie niechęć do działania? Otóż, nie zjadłem śniadania. Daniel Kahneman w książce „Pułapki myślenia” (przy okazji polecam, bardzo dobra książka) opisuje eksperyment przeprowadzony na grupie 8 sędziów i ponad tysiąca wniosków o przedwczesne zwolnienie. Ich zadaniem było akceptowanie bądź odrzucanie wniosków o zwolnienie. Statystyki pokazały, że w pewnych sytuacjach aż 60% wniosków zostaje zaakceptowanych, w innych zaś tylko 20%. Z czego wynika tak wielka różnica? Otóż sędziowie, którzy przyjmowali zaledwie 20% wniosków więźniów byli zwyczajnie głodni.
Okazało się, że pewna ogólnodostępna substancja chemiczna – glukoza – może mieć kolosalny wpływ na Twoje decyzje i motywację do podejmowania akcji. Takie niepozorne śniadanie może dać Ci wiele energii, a co za tym idzie chęci do działania i osiągania celów. Glukoza pozwoli Ci się lepiej zmotywować i da siłę, żeby podążać za wcześniej wyznaczonym planem. A jeśli już o planie mówię, to chciałbym wspomnieć o moich obserwacjach.
Zauważyłem, że niekoniecznie obieranie na początek dnia zadań najtrudniejszych i najważniejszych potrafi pomóc i zmotywować. Często jest tak, że otwierając rano oczy myślisz o tym, co Cię czeka i niekoniecznie chcesz wstawać, bo jest to zadanie trudne. Myślę, że sensowniej jest rozpocząć dzień od czegoś mniejszego, co zajmie Ci tylko 20 czy 30 minut.
Pomyślisz wtedy, że „część już za Tobą”, że dobrze Ci idzie, oby tak dalej, zmotywujesz się i nabierzesz chęci na większe cele. Dlatego pamiętaj! W każdym przypadku gwałtownego spadku motywacji- utrzymuj odpowiedni poziom glukozy we krwi, zwłaszcza rano! Zacznij dzień od mniejszego zadania, niech to będzie Twoja rozgrzewka przed trybem całodniowej pracy.
Mam nadzieję, że te wskazówki Ci pomogą. Pamiętaj, że jeżeli spotykasz problemy na drodze osiągania celów, realizacji planów czy problem z motywacją, zawsze możesz napisać, tutaj, pod nagraniem. Zachęcam do dyskusji i liczę, że wykorzystasz te rozwiązania. Oby Ci służyły! Do usłyszenia.
Zapisz się po więcej strategii realizacji celów
Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, tym bardziej polubisz też newsletter
Wpisz swój adres email poniżej, zostaniemy w kontakcie i dostaniesz prezent
Koncepcja słoików Harva Ekera w oparciu o konto Alior Sync
Posted by Mikołaj Grząślewicz on kwi 8, 2013 | 0 comments
Witaj! W dzisiejszym artykule chciałbym Ci pokazać, jak podnieść wartość Twojego majątku nawet o 45% w ciągu roku i posłużę się w tym celu przykładem. Pokażę Ci także także jak sprawić, aby polepszyły się relacje w Twoim związku, wykorzystując w tym celu pewien sposób zarządzania finansami. Stronę o której wspominam w prezentacji znajdziesz u dołu artykułu.
I wcale nie trzeba na to pracować długo- efekt osiągasz właściwie natychmiast! Wspominam o tej koncepcji nie dlatego, że jest sekretną recepturą i nigdzie nie znajdziesz o niej informacji, wręcz przeciwnie! Mnóstwo informacji znajdziesz na anglojęzycznych forach czy polskich blogach. Mówię o niej po to, żeby pokazać Ci jak ją wykorzystać i natychmiast osiągnąć oczekiwany rezultat, nie będę się szczegółowo rozwodził nad tym, jaka jest. Liczy się przecież najbardziej to, co wdrożymy w życie, a nie to, o czym się słyszy.
Sam pierwszy raz usłyszałem o tej metodzie na seminarium organizowanym przez pewną firmę MLM. Nie. Nie martw się- nie będę tu sprzedawał żadnego MLM’a
. Usłyszałem i pomyślałem- ciekawe! Jednak nie zrobiłem nic.
Dlaczego? Moje rozumowanie było proste: tak pewnie robią tylko najbogatsi, więc dla mnie więc to nie ma sensu, bo przecież nie jestem najbogatszy. Po pewnym czasie ponownie usłyszałem o owej koncepcji.
Wtedy zdałem sobie sprawę z pewnego faktu, mianowicie: ludzie tak postępują nie dlatego, że są bogaci, lecz są bogaci dlatego, że tak postępują! Po przeprowadzeniu małego research’u odkryłem, że metoda ta stosowana jest przez światowej klasy przedsiębiorców m. in. Eben’a Pagan’a czy Harv’a Eker’a. Chciałem zatem mieć pewność, że zadziała to także w przypadku ludzi, którzy nie są jeszcze światowymi potentatami, chciałem mieć stu-procentową pewność, że nie zmarnuję swojego czasu wdrażając coś co ma małą szansę na pozytywny rezultat.
Odnalazłem kilka blogów, m. in. blog „get rich slowly” (getrichslowly.org), gdzie poznałem historię ludzi wykorzystujących tę koncepcję. Wyraźnie poprawili swoje relacje w związkach i osiągnęli stabilność finansową. Doszedłem zatem do wniosku, że muszę wypróbować. Po wdrożeniu natychmiast poczułem, jak dużą kontrolę daje mi to nad moimi finansami. To, co mnie przekonało to nie jakieś eksperymenty tylko czysta statystyka, liczby i fakt, że metoda ta stosowana jest przez ludzi sukcesu. Oczywiście można się uczyć na własnych błędach i doświadczeniach, ale czy nie lepiej uczyć się od innych? Zanim przedstawię Ci metodę, pamiętaj, że najważniejsza nie jest sama wiedza, liczy się to jak ja wykorzystasz. Dlatego postaraj się wynieść z tego jak najwięcej i czym prędzej zacznij ją stosować.
Na początek przerażająco długa lista kroków do wykonania:
Po pierwsze: podziel swoje wydatki na kategorie, a każdej kategorii przypisz odpowiedni procent.
Po drugie: rozdziału pieniędzy dokonaj tuż po ich wpływie na konto, czy to z jakiejś faktury czy po prostu z wypłaty.
Sęk w tym jak dobrać kategorie i jak je „oprocentować”. Nazywamy to METODĄ SŁOIKÓW.
Jak ona działa? Otóż: na Twoje konto wpływa określona kwota pieniędzy, którą natychmiast dzielisz. Jeśli prowadzisz działalność gospodarczą i sam rozliczasz się z podatków, to dobrze byłoby gdybyś przeznaczył na nie oddzielne konto i od razu przelewał tam pieniądze, które i tak nie są Twoje (oczywiście jakiś czas jeszcze można je dobrze wykorzystać). Wtedy nie będą się „mieszały” z tymi, które realnie posiadasz, które będą dalej nazywane Twoimi 100 procentami.
Zostawmy więc te podatki i zajmijmy się tymi 100%. Jak je podzielić?
Ustalmy więc 6 kategorii:
ŻYCIE – niech stanowi 55%
DŁUGOTERMINOWE OSZCZĘDZANIE- 10%
EDUKACJA 10%
PRZYJEMNOŚCI 10%
SYSTEM PIENIĘŻNY 10%
PIENIĄDZE DLA INNYCH 5%
Ważne jest aby każda kategoria miała swoje własne konto. A skąd taki podział? Otóż udowodniono, że właśnie taki przynosi najlepsze efekty. Zatem na początku przeznaczasz 55% swoich wpływów na życie, czyli na jedzenie, paliwo i mnóstwo innych rzeczy pozwalających na godne życie, nie tylko egzystowanie. Następnie na drugie konto odkładasz 10% wpływów na rzecz długoterminowego oszczędzania. Są to pieniądze na tzw. Czarną godzinę, gotowe do użycia w odpowiedniej chwili. Edukacja jest kategorią niezmiernie ważną, to ona dyktuje postęp w Twoim życiu. Kategoria przyjemności również jest ważna w życiu, dlatego pieniądze z tego konta trzeba zawsze w pełni wykorzystywać. System pieniężny- kategoria, gdzie składasz pieniądze na budowanie kapitału na emeryturę, jakąś okazję inwestycyjną, pieniądze, które wykorzystasz dopiero po baaaaaaaaaaaaaaardzo długim okresie odkładania. To konto, które docelowa ma pomóc uzyskać Ci wolność, więc . Szósta, ostatnia kategoria to pieniądze dla innych- innymi słowy pieniądze na cele charytatywne, ale nie tylko – zaraz przedstawię więcej szczegółów.
Przejdźmy do przykładów: przykładem wykorzystania konta długoterminowego oszczędzania może być następująca sytuacja: masz samochód, a samochód, jak to samochód lubi się zepsuć i to w najmniej odpowiedniej chwili. Powoduje to tzw. Zrywy finansowe, pożyczki i inne niepożądane rozwiązania. Czy nie byłoby prościej, gdybyś miał już wcześniej przygotowane pieniądze? Podobnie jest z imieninami wujka, mają one to do siebie, że pojawiają się nagle, i nagle trzeba kupić prezent. Znów zaskoczenie, kolejny zryw finansowy, ale przecież może być inaczej.
Masz już przecież konto „dla innych”, a na nim określoną kwotę do wykorzystania właśnie na takie cele, ale nie tylko, bo możesz tez pomóc komuś zupełnie obcemu. A gdy Cię ktoś zapyta ile właściwie masz pieniędzy, to dzięki metodzie słoików zawsze będziesz mógł odpowiedzieć i to z dokładnością do złotówki! Będziesz miał świadomość kwoty, jaką możesz przeznaczyć na konkretny cel, co pozwoli Ci na zaznanie finansowego spokoju, a dzięki temu lepiej się żyje. Zwłaszcza, gdy masz obok osobę, która również ma jakieś wpływy i zebrany kapitał z kategorii np. „przyjemności” można wspólnie spożytkować. Ta
Jak widzisz sama koncepcja metody słoików jest prosta, tu odłożysz 5%, tam 10%. Sęk jednak w tym, żeby się do niej stosować. Posiadając tylko jedno konto, nie jesteś w stanie tego osiągnąć, bo zwyczajnie kwoty się łączą i powstaje jedna kategoria na wszystko. W praktyce to się nie sprawdza.
Ja, do metody słoików, używam dwóch kont. Jedno mam w mBanku, jednak zupełnie przypadkiem odkryłem możliwości jakie daje Alior Sync. Jak widzisz (na prezentacji) można tutaj podzielić konta i ponazywać je, co idealnie nadaję się osiągnięcia stabilności finansowej i zwyczajnego wzbogacenia się.
Przykład? Spójrz, mamy tutaj wydzielone konta, nazwane kategoriami z przydzielonymi procentami. Na stronie znajdziesz przycisk „podpisz umowę o nowe konto”, dwa kliknięcia myszką, kod SMS i już je masz! Później wystarczy zmienić jego nazwę i słoiki gotowe. Nie wiem czy istnieją inne konta czy firmy, które pozwalają na takie wydzielanie kont. Przypuszczam, że tak, nie robiłem dalszych poszukiwań. Z doświadczenia wiem, że np. w mBanku takiej opcji nie ma. Nie ma jednak znaczenia w jakim konkretnie banku masz konta, ważne by były nazwane, nawet na oddzielnej kartce, gdyż pozwala to na trzymanie się założonego planu, a plan polega na tym, żeby działać jak ludzie bogaci i stopniowo się także bogacić!
Też myślisz, że to dobry pomysł? Nie ważne jest jakimi dokładnie metodami się posłużysz i jakich kont użyjesz do podziału.
Jest jeszcze jedna ważna rzecz: spójrz
„nie biegam, BO czuję się ociężały”
„nie zarządzam, BO mam za mało pieniędzy”
Dwa słowa „BO” i „BO”. To zwykłe wymówki, wiesz przecież, że jak biegasz, to czujesz się bardziej sprawny, dłużej żyjesz, a jeśli zarządzasz, to masz więcej i kontrolujesz finanse. Zarządzanie nie ogranicza wolności, zarządzanie ją daje! Najważniejsze jest to, aby skupić się na korzyściach jakie niesie za sobą postawiony cel, nie na „BO”. Nie biegam bo i nie zarządzam bo – to nie ma znaczenia, dlatego też nie ma znaczenia jakiego konta użyjesz, by wdrożyć metodę słoików w życie. O Bobo wspomniałem już kiedyś w innej prezentacji (czyli co myślę o Twoim znajomym).
Znaczenie ma to, co dzięki niej uzyskasz. Są bowiem sposoby proste i prostsze. Staram się pokazać ten moim zadaniem najprostszy, dlatego jeśli chcesz z niego skorzystać to sprawdź jak wdrożyć metodę słoików w oparciu o Alior Sync w 10 minut, znajdziesz tam więcej szczegółów oraz prezenty specjalne ode mnie.
Mam nadzieję, że dowiedziałeś się czegoś ciekawego! Do usłyszenia.
Możesz też podzielić się ta wiedzą ze znajomymi. Wystarczy, że klikniesz, „lubię to” na prezentacji i artykule. Pomożesz im lepiej kontrolować swoje finanse. No i oczywiście napisz w komentarzu poniżej, czy już wcześniej stosowałeś taką koncepcję, czy nie i jakie były tego rezultaty!
Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, tym bardziej polubisz też newsletter
Wpisz swój adres email poniżej, zostaniemy w kontakcie i dostaniesz prezent
Jak się motywować i dlaczego tego nie robić pieniędzmi
Posted by Mikołaj Grząślewicz on mar 28, 2013 | 2 comments
P.S.
Jeśli jesteś nastawiony na osiąganie rezultatów i zdecydowany osiągać swój cele -poznaj najbardziej skuteczne techniki planowania oraz samodyscypliny i motywacji.
Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, tym bardziej polubisz też newsletter
Wpisz swój adres email poniżej, zostaniemy w kontakcie i dostaniesz prezent
Prawdziwe badanie na temat zapisywania celów
Posted by Mikołaj Grząślewicz on mar 14, 2013 | 0 comments
Planomierz do nagrania znajdziesz pod poniższym adresem. Jest to szablon, który możesz użyć i zapisać jako swój plik:
Użyj teraz planomierz do swojego celu
Oto prawdziwe badanie na temat zapisywania celów. Dlaczego prawdziwe? Na pewno zetknąłeś się już z podobnymi badaniami, które okazały się nieprawdą, o ile w ogóle się odbyły. Niektóre z tych badań były nawet cytowane w różnych książkach m. in. Tony’ego Robbins’a czy Zig’a Zigglar’a, mam tu na myśli badanie z 1953 roku przeprowadzone w Yale. Historia tego badania okrążyła cały świat, stwierdzono w nim bowiem, że 3% osób, które zapisały swoje cele finansowe osiągnęło dziesięciokrotność zarobków wszystkich pozostałych badanych. Wiedziałeś o tym?
Hmm, ale czy tak faktycznie było? Cóż, okazuje się, że owo badanie w ogóle nie miało miejsca. Nie znaczy to jednak, że nie warto zapisywać swoich celów, wręcz przeciwnie, pokażę Ci jak!
Przedstawię Ci także PRAWDZIWE badanie oraz sposób, który pomógł mi wydostać się z pewnych finansowych problemów, wynikających z błędu, jaki popełniłem prowadząc swój pierwszy biznes. Jest to sposób, który możesz wykorzystać przy realizowaniu
jakiegokolwiek celu. Pamiętaj jednak, że nie od razu wyciągnie Cię to z finansowego dołka, nie od razu sprawi też, że będziesz bogaty, niewyobrażalnie szczęśliwy czy cokolwiek innego, pomoże Ci jednak w bardzo konkretny sposób, przy wykorzystaniu zaledwie myszki, klawiatury i odrobiny Twoich chęci.
Wrócę teraz do PRAWDZIWEGO badania na temat zapisywania celów, jakie odbyło się w Dominican University w stanie Illinois. W badaniu uczestniczyło 267 osób, które losowo podzielono na pięć grup. Byli to ludzie ze świata biznesu, z różnych organizacji czy grup networkingowych.
Ostatecznie badanie ukończyło 149 osób. Pewnie zastanawiasz się co z pozostałymi 118 osobami? Cóż, też nad tym dumałem, jednak skupmy się na całkiem sporej liczbie 149 badanych, która pozwala nam na wyciągnięcie jakichś wniosków. Przejdźmy do charakterystyki wspomnianych wcześniej pięciu grup.
Pierwszą grupę stanowiły osoby odpowiedzialne wyłącznie za myślenie. Ich zadaniem było tylko i wyłącznie myślenie o tym, jakie chcą osiągnąć cele.
Druga grupa odpowiedzialna była za zapisanie swoich celów, które w najbliższym czasie chcieliby osiągnąć.
Kolejna, trzecia, grupa nie tylko zapisywała swoje cele, ale także obiecywała SOBIE działanie w kierunku spełnienia wcześniejszego założenia.
Następna (czwarta) grupa różniła się tym od trzeciej, że swoje obietnice działania przesyłali przyjaciołom, co miało ich dodatkowo zmotywować.
Piątą grupę tworzyły osoby, które zapisywały swoje cele, przesyłały je bliskim, a następnie cotygodniowo raportowały postępy.
Jakie były wyniki ich pracy? Spośród rozmaitych celów jakie wyznaczali uczestnicy eksperymentu, np. postęp projektu, wzrost dochodu, produktywności, samoorganizacji, zwiększenie wydajności czy nauczenie się dowolnej czynności; wyniki przedstawiły się następująco: wg zasad skomplikowanej matematyki stwierdzono, że
5>4>3>2>1
Przypomnę tylko, że 5 grupa byłą tą, której działania były najobszerniejsze, raportowała bowiem postęp realizacji celów swoim przyjaciołom, 4 grupa tylko im wspominała o swoich postanowieniach, 3 obiecywała tylko sobie , 2 zapisywała, a pierwsza, cóż, myślała o tym co mogłaby osiągnąć. Rezultat? Osoby, które zapisywały swoje cele, zrealizowali o 50% więcej, byli o 50% bliżej ich osiągnięcia.
Widząc taki wynik uświadomiłem sobie, że już kiedyś wymyśliłem pewne rozwiązanie, które pomogło mi wydostać się z problemów finansowych, wprowadzić systematyczność w ćwiczeniach i po prostu czuć, że jest postęp w tym, co robię. Intuicyjnie czułem, że jest to dobra metoda. Tak powstał PLANOMIERZ. Idea planomierza polega na zapisywaniu realizacji planu, jaki wcześniej założyłeś. Można to robić każdego dnia, co kilka dni, co tydzień, wszystko zależy od Ciebie i od rodzaju celu. Pozwoli to na automatyczne zbudowanie prezentacji graficznej Twoich postępów.
Chciałbym Ci teraz pokazać jak używać planomierza i jak idealnie dostosować go do siebie, a co za tym idzie, jak zwiększyć swoje szanse na osiągnięcie celu. Wystarczy użyć google docs, nie martw się jeśli nie masz konta na gmailu- mam dla Ciebie przygotowany dokument szablonowy. Zatem do dzieła!
Stwórz nowy dokument w google docs, następnie utwórz 3 kolumny:
DATA, ZAŁOŻENIE, POMIAR
W pierwszej kolumnie wpisz datę początkową, czyli taką, od której rozpoczniesz pomiar postępu Twojego celu.
W kolejnym wierszu wpisz następną datę, będzie to data określająca częstotliwość Twoich pomiarów, jeśli codziennie chcesz kontrolować swoje postępy, wpisz kolejną datę i przeciągnij aż do daty, którą określisz za końcową.
Przejdźmy do kolumny „założenie”, tutaj wpisujesz swój cel. Weźmy dla przykładu chęć schudnięcia ze 150kg do 130kg w 31 dni. Mając tak uzupełniony plik, nic prostszego! Tworzysz wykres typu „oś czasu” dalej klikasz „wstaw” i oto on: TWÓJ PLANOMIERZ. Jak widzisz nie jest to nic przerażającego czy skomplikowanego ![]()
Teraz wystarczy, że będziesz wpisywał poszczególne pomiary, w tym przypadku każdego dnia wpisujemy wagę. Na przykład: załóżmy, że pierwszego dnia udało Ci się zrzucić 2kg, następnego ważysz już 140kg, poźniej 130, jednak 4 dzień okazał się przełomowy i znów ważysz 135kg, zwróć uwagę na rysujący się wykres, jak wygląda na tle Twojego założenia? Co zatem może wspomóc Twoją skuteczność? Udostępnienie tego dokumentu przyjacielowi, przyjaciółce, bliskim, osobom, które będą mogły zobaczyć Twój realny postęp w danym temacie. Pozwoli Ci to na znaczne przybliżenie się do założonego celu. Jak to zrobić? wystarczy kliknąć „udostępnij plik” ![]()
Podsumowując: wystarczy, że stworzysz kilka kolumn- data, założenie, pomiar, następnie wyznaczasz datę początkową i końcową, wypełniasz założenie początkowe i końcowe, które można łatwo zmierzyć. Dokument udostępniasz znajomemu lub kilku znajomym, którzy niewątpliwie będą Cie dopingować, a z drugiej też strony nie chciałbyś się przed nimi skompromitować – to dobra motywacja
Następnie uzupełniasz pomiar z częstotliwością odpowiednią dla danego celu, jest to postęp w Twoim planie.
I tyle wystarczy by zwiększyć swoje szanse aż o 50% na osiągnięcie zamierzonego celu. Pamiętaj tylko o jednym! Jeśli wyznaczysz sobie cel, który nie będzie realny do osiągnięcia w zbyt krótkim czasie, Twój wykres nigdy nie dojdzie do linii założeń, a wręcz przeciwnie – będzie nieubłaganie spadał. Wtedy osiągniesz zupełnie inny rezultat. Musisz się zawsze zastanowić czy realnie dasz radę schudnąć 20 kg w miesiąc? Czy wyjdziesz z długów w 3 tygodnie? Pamiętaj, że planomierz ma Cię motywować do działania! Wybierz więc cel, który faktycznie jesteś w stanie
osiągnąć, mierz zawsze trochę wyżej i obserwuj jak Twoja linia postępu goni linię założenia.
Jeśli uważasz, że nagranie jest wartościowe to kliknij na nagraniu dodaj do subskrypcji. Zachęcam także do udostępnienia tego artykułu znajomym i bliskim oraz do komentowania poniżej!
P.S.
Sprawdź odświeżony kurs i
osiągaj codziennie swoje cele planując w skuteczny sposób
Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, tym bardziej polubisz też newsletter
Wpisz swój adres email poniżej, zostaniemy w kontakcie i dostaniesz prezent
Czy planowanie zabija Twoją kreatywność?
Posted by Mikołaj Grząślewicz on lut 19, 2013 | 8 comments
Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, tym bardziej polubisz też newsletter
Wpisz swój adres email poniżej, zostaniemy w kontakcie i dostaniesz prezent
Wiedziałeś, że dobry i produktywny nawyk w 21 dni to ściema?
Posted by Mikołaj Grząślewicz on lut 7, 2013 | 9 comments
Przejdź do wersji tekstowej i pełnego artykułu
Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, tym bardziej polubisz też newsletter
Wpisz swój adres email poniżej, zostaniemy w kontakcie i dostaniesz prezent

Najnowsze komentarze